<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3974381049240988119</id><updated>2012-02-17T04:09:23.899+01:00</updated><title type='text'>Alice im Wünderland</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://erythrozyten.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://erythrozyten.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Herr Piotr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07413433927731968440</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>13</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3974381049240988119.post-400972528741120995</id><published>2009-05-04T23:19:00.006+02:00</published><updated>2009-05-04T23:51:50.570+02:00</updated><title type='text'>Biceps, klata. Noch einmal.</title><content type='html'>&lt;div&gt;   Biceps zastygły w półwyproście, twarz powykrzywiana w groteskowych, potępieńczych grymasach i najgorsze bluzgi wypluwane na oślep. Podśmiewam się w duchu jak to piszę, ale około 8 godzin temu do śmiechu mi wcale nie było. Co więcej za kolejne 8 godzin także nie będę rozpromieniony, bo gdy tylko zasnę zaraz obudzi się czychający stale kac mięśniowy (Der Muskelkater, dosłownie "kocur mięśni") i wbije się swoimi pazurami w moje tkanki. Tak więc wklepując sobie Ketoprofen 2.5% skorzystam z tej krótkiej luki czasowej, kiedy jeszcze mogę stukać palcami w Tastatur by podzielić się z Wami moimi wrażeniami z jednego z pierwszych wyjść do siłowni.  &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;   Chociaż motyw "Biceps, klata" pojawiał się już na moim wcześniejszym blogu, który pisalem w Irlandii, nigdy bym nie przypuszczał, że zostanie on w pełni zrealizowany. Tak, byłem trochę sceptyczny co do inwestowania cennego czasu i energii w rozwoj tkanek, ale w końcu przeczucie zbliżającego się lata i potrzeba godnego pokazania się na plaży wzięła górę (ok, żartuję; zresztą do wakacji to z klatą marzeń się już chyba nie wyrobię - no chyba, że jakaś szpryca z danazolu czy innego metanabolu - może wtedy).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;   Generalnie pierwsze co mnie uderzyło po wejściu to tej sali tortur to obecność luster - ze wszystkich stron. W środku sami zapoceni, czerwoni ludzie, co tu oglądać? Błąd. Jakież było moje zdziwienie gdy zobaczyłem do czego one służą - facet usiadł sobie na ławeczce przed jednym, ujął sztangę i jak zahipnotyzowany wpatrywał się w swój rozpasiony biceps. Skurcz-rozkurcz, skurcz-rozkurcz - w takt bicia serca napinał się mięsień dwugłowy ramienia... Pan natomiast zdawał się być odcięty od calego świata, oczy zamglone, utkwione w bliż, jak w jakimś lunatycznym transie. Wprawdzie moje doświadczenia z treningiem siłowym są bardzo ograniczone, ale zdążyłem już załapać, że tu chodzi o coś więcej niż tylko obwód ręki. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;   Tubka z ketoprofenem powoli ma się ku końcowi, maść zostałą wklepana. Jak znam życie to i tak to nic nie pomoże. Ból mięśni jest bardzo niesprawiedliwy, to tak jakby zrobić dobry uczynek i dostać za to lanie - jak rozumiem, że sprawiedliwość musi być i jak człowiek zapije to spada potem na samo dno Tartaru cierpieć męki, ale ja uczyniłem wysiłek, wcale nie taki przyjemny a w nagrodę nie mogę podnieść kubka z wodą. Cóż, zawsze pod górkę... mimo wszystko masochistycznie wierzę, żę pod drugiej stronie tego wysiłku coś jednak jest.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3974381049240988119-400972528741120995?l=erythrozyten.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://erythrozyten.blogspot.com/feeds/400972528741120995/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3974381049240988119&amp;postID=400972528741120995' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/400972528741120995'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/400972528741120995'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://erythrozyten.blogspot.com/2009/05/biceps-klata-noch-einmal.html' title='Biceps, klata. Noch einmal.'/><author><name>Herr Piotr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07413433927731968440</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3974381049240988119.post-5418421597862048508</id><published>2009-03-18T18:11:00.012+01:00</published><updated>2009-03-18T18:44:06.308+01:00</updated><title type='text'>Wetzlar</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/ScEtyYJS9NI/AAAAAAAAAB8/ZMe_OZ4CXBk/s1600-h/Fachwerke.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/ScEtyYJS9NI/AAAAAAAAAB8/ZMe_OZ4CXBk/s400/Fachwerke.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5314579378772047058" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Goethe miał nosa zaszywając się w tej niepozornej mieścinie. Wszak wystarczy wspomnieć, że szlajanie się po uliczkach starego miasta i podryw lokalnych Helg zaowocował mu jedną z największych katorg każdego ucznia liceum - "Cierpieniami młodego Werthera".&lt;br /&gt;Tak więc dwieścia lat po Goethem, sam zdecydowałęm się poszwendać po Wetzlar. Godzina 12:24, Słońce w górze, orzeźwiający chłodek... - warunki w sam raz do ataku na starówkę.&lt;br /&gt;Powyżej klasycznie już moje ulubione białe domki - Fachwerke (zwane w Polsce nie wiedzieć czemu murem pruskim). Chętnie bym kiedyś taki postawił w środku Warszawy - myślicie, że wpasowalby się w otoczenie?&lt;br /&gt;Dla wszystkich spragnionych sztuki sakralnej nie mogło oczywiście zabraknąć katedry. Już się zaczynam z wolna przyzwyczajać, że takich katedr to w zachodnich Niemczech tyle co grzybów po deszczu; co się gdzie człowiek nie pojawi to prężą się, napinają i wręcz pozują do zdjęć. Ów przybytek na zdjęciu ma już, bagatela, prawie 800 lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/ScEybxbQ-GI/AAAAAAAAACU/HlZhZQzFXAY/s1600-h/Dom.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/ScEybxbQ-GI/AAAAAAAAACU/HlZhZQzFXAY/s400/Dom.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5314584487979448418" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A tu poniżej Schillersplatz - z czuwającym nad całym interesem orzełkiem.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/ScEyrNN6zEI/AAAAAAAAACc/StpMljv4pK0/s1600-h/Fachwerke2.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/ScEyrNN6zEI/AAAAAAAAACc/StpMljv4pK0/s400/Fachwerke2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5314584753137699906" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jedna z rzeczy, która mnie zaskoczyla w Wetzlar był niezykły spokój i praktycznie brak turystów. Wyobraźcie sobie, że zasuwałem po tych małych, krętych uliczkach i czułem jakbym był na ta starówce zupełnie sam!&lt;br /&gt;Jednak nie ma to jak brak ludzi.&lt;br /&gt;A, byłbym zapomniał. Nie wiem jak u Was ale tutaj już zaczyna się już "regularna" wiosna! Najdalej za 2 tygodnie wszystko tu będzie kwitnąć... Oj , już widzę, że w tym semestrze będą kłopoty z koncentracją nad ksiażkami ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3974381049240988119-5418421597862048508?l=erythrozyten.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://erythrozyten.blogspot.com/feeds/5418421597862048508/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3974381049240988119&amp;postID=5418421597862048508' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/5418421597862048508'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/5418421597862048508'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://erythrozyten.blogspot.com/2009/03/wetzlar.html' title='Wetzlar'/><author><name>Herr Piotr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07413433927731968440</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/ScEtyYJS9NI/AAAAAAAAAB8/ZMe_OZ4CXBk/s72-c/Fachwerke.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3974381049240988119.post-7857067474408687450</id><published>2009-03-02T21:50:00.006+01:00</published><updated>2009-03-02T22:34:22.851+01:00</updated><title type='text'>Erytroleukemia</title><content type='html'>&lt;p&gt;Po prawie pół rocznym pobycie w Giessen doszło do mnie wreszcie, że mieszkam w środku lasu. Co prawda podejrzewałem to obserwując zuchwałe zające, które po zmroku fikają w trawie przed moim budynkiem, ale dopiero teraz przekonałem się o skali zazielenienia Giessen. Prawie jak u mojego dziadka w, jak by to powiedzieli starzy, wypędzeni Niemcy, Landsberg auf Warthe. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Zresztą, co ja tu Wam będę... &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/SaxLJPJi6aI/AAAAAAAAABk/UsnOIRsR1Lw/s400/DSC00049.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5308700682820446626" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Moje nieskrywane zadowolenie z siebie aż razi w oczy. A propos, spróbuj no tylko, palancie bez szkoły, jeszcze raz taki nieładny wpis zrobić.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/SaxNI45gKrI/AAAAAAAAABs/xDpNm2yB11Y/s400/DSC00041.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5308702875870833330" /&gt;A oto postać z jeden z niemieckich bajek dla dzieci, co to nie chciał dać sobie paznokci obciąć i dbać o fryzurę. Zgniął w okrutnych mękach.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/SaxOXtYBTcI/AAAAAAAAAB0/6H7uMQCTLZo/s400/DSC00009.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5308704229987274178" /&gt;A na koniec obiecany konkurs. Ile wykosztowałem się na tę figurkę kota zakupioną w IKEA?&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3974381049240988119-7857067474408687450?l=erythrozyten.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://erythrozyten.blogspot.com/feeds/7857067474408687450/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3974381049240988119&amp;postID=7857067474408687450' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/7857067474408687450'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/7857067474408687450'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://erythrozyten.blogspot.com/2009/03/erytroleukemia.html' title='Erytroleukemia'/><author><name>Herr Piotr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07413433927731968440</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/SaxLJPJi6aI/AAAAAAAAABk/UsnOIRsR1Lw/s72-c/DSC00049.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3974381049240988119.post-2617131055343581698</id><published>2009-02-11T16:46:00.000+01:00</published><updated>2009-02-11T16:55:05.957+01:00</updated><title type='text'>Erytrocytoza</title><content type='html'>Napiąłem się, nadąłem jak balon i dmuchnąłem tak, że sesja niczym domek z kart rozpadła się w niebyt. Ot tak, banalnie i w okamgnieniu zakończył się ponad półtoramiesięczny maraton. Teraz mogę wreszcie otworzyć piwko, wygodnie rozsiąść się w fotelu i spokojnie, bez pośpiechu poczytać gazetkę czy też po prostu delektować się życiem studenckim. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj na ten przykład piłem z ruskimi. Jako, że od złotych czasów pani G. z liceum zawsze byłem rusofilem o tyleż łatwiej przyszło mi się z nimi napić. Gwoli ścisłości, jeden z kolegów nie był Rosjaninem sensu stricto gdyż mieszka normalnie w Estonii, ale to w sumie na jedno wychodzi - wschód. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spontaniczna ustawka, która wlaśnie wczoraj miała miejsce skłoniła mnie do kilku refleksji. Mianowicie, pomiędzy poszczególnymi łykami piwa pszenicznego (coś jak Paulaner - Tomek chyba tylko Ty lubisz takie świństwo, no może jeszcze Olsen, ale dla mnie był to niemały ból) uderzyła mnie gigantyczna, mentalnościowa różnica między wschodem a zachodem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż owe balety rozpoczęły się od klauzury na kursie językowym dla obcokrajowców. Następnie po zjedzeniu kebaba (do czego jak sobie doskonale zdajecie sprawę nie jest mnie znowu tak łatwo skłonić) poszliśmy na piwo. To było pierwsze, a ostatnie poszło o 4:30 u kolegi z Estonii właśnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale do czego ja zmierzam. Otóż w miarę jak męczyłem to śmierdzące drożdżami piwo pszeniczne,  uświadomiłem sobie, że poznawszy po paru miesiącach pobytu w Niemczech chociaż powierzchownie ich kulturę,  absolutnie nie jestem sobie w stanie wyobraźić moich niemieckich znajomych dających się tak "nagle" i bez specjalnego powodu wyciągnać z ludźmi na alkohol, oglądanie filmików na Youtube i rozmowy o kulturze, historii itd. Ta spontaniczność to jednak zdecydowanie cecha ludzi wschodu, z czego powinniśmy być wg. mnie dumni (chociaż  "wschodem" tak do końca nie jesteśmy - nawet Niemcy mówią Mittelostueropa).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi wniosek jest taki, że wychodząc na kurs językowy licz się z tym, że możesz nielicho zabalować.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3974381049240988119-2617131055343581698?l=erythrozyten.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://erythrozyten.blogspot.com/feeds/2617131055343581698/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3974381049240988119&amp;postID=2617131055343581698' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/2617131055343581698'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/2617131055343581698'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://erythrozyten.blogspot.com/2009/02/erytrocytoza.html' title='Erytrocytoza'/><author><name>Herr Piotr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07413433927731968440</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3974381049240988119.post-6471550195281558216</id><published>2009-01-17T14:38:00.000+01:00</published><updated>2009-01-17T17:09:08.540+01:00</updated><title type='text'>Szpryca</title><content type='html'>&lt;div align="left"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/SXIBFHNX28I/AAAAAAAAABU/PeNggLvFeHk/s1600-h/Fachwerke.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/SXIBFHNX28I/AAAAAAAAABU/PeNggLvFeHk/s400/Fachwerke.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5292293699459865538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przyznam się Wam bez bicia, że stęskniłem się odrobinę za miejscem, gdzi dane mi obecnie studiować. Brakowało mi tych geszeftów z szyldami w języku niemieckim, białych domków z czarnymi belkami (tzn. mur pruski), czy też ich gulgoczącej mowy, która przypomina mi brzęk metalowych kulek od łożyska uderzających o stół; wreszcie tęskno mi jakoś było do wyłudzania od ludzi żelazka czy innych sprzętów gospodarstwa domowego.&lt;/div&gt;&lt;p align="left"&gt;Zdecydowanie mniej śpieszno mi natomiast do egzaminów. Najoględniej mówiąc, chyba tylko jakaś szpryca może mi pozwolić to wszystko godnie zdać. I ja nie biadolę tu nawet nad kwestią językową, tu chodzi o sprawy jak najbardziej merytoryczne. Z bólem muszę stwierdzić, że ich test zwłaszcza z farmakologii jest mocno wyśrubowany (prednizon na hiperkalcemie - wiedzieliście? receptory 5HT wszyściutko, do tego realna toksykologia!). &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/SXIBXGfh2WI/AAAAAAAAABc/rNBMCybqfGU/s400/moj+pokoj.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5292294008505227618" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Tak więc sytuacja jest trudna, wymaga powagi i dogłębnego zastanowienia się, planów. Nie sprzyja temu pójście na imprezę, którego dokonałem wczoraj i to, które dokona się dzisiaj. Z drugiej strony paradoksalnie im bardziej pogrążam swoje niełatwe położenie przed egzaminami tym bardziej rośnie we mnie głupkowata wiara, że jakoś to będzie. Jakoś sie pchnie. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Oby.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;PS Na załączonej po prawej stronie ekranu rycinie obraz jaki ukazuje się moim oczom po zaraz po przebudzeniu.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3974381049240988119-6471550195281558216?l=erythrozyten.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://erythrozyten.blogspot.com/feeds/6471550195281558216/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3974381049240988119&amp;postID=6471550195281558216' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/6471550195281558216'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/6471550195281558216'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://erythrozyten.blogspot.com/2009/01/szpryca.html' title='Szpryca'/><author><name>Herr Piotr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07413433927731968440</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/SXIBFHNX28I/AAAAAAAAABU/PeNggLvFeHk/s72-c/Fachwerke.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3974381049240988119.post-6026787537958121168</id><published>2009-01-06T18:55:00.000+01:00</published><updated>2009-01-06T20:27:52.928+01:00</updated><title type='text'>Przełom i napór na zachód</title><content type='html'>&lt;p&gt;Fakt, że dzisiaj w księgarni chciałem zadać pytanie o dostępność pewnej ksiazki używając języka niemieckiego, odbieram jako nic innego niż zwiastun mojego rychłego powrotu za Odrę (czy też, jak to kolega Piotrek na balandze sylwestrowej skwitował "do Reichu").&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Może to nawet i dobrze? Przyznaję, że nie znoszę najlepiej długotrwałego wyrwania z cyklu zajęć - zwłaszcza jeżeli ma to miejsce w zimę. Zdaję mi się,  że będąc teraz w Warszawie zapadłem w pewnego rodzaju letarg - spanie ponad normę, jedzenie już wyłącznie z czystego łakomstwa, obładowanie książkami i okazjonalnie drink przed snem. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Słowem, moja aktywność ostatnio przypominała jakby jakiś ślizg po rozmiękłym śniegu.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Osobliwa to forma nabierania sił. Zwłaszcza, że nie czuję się fenomenalnie wypoczęty, ale liczę, że to tylko pozór, gdyż sesja zimowa będzie nielada wyzwaniem. Zdradzę Wam w tajemnicy, że jeśli chodzi o egzaminy mam zamiar pomścić porażkę w Klagenfurcie.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Dobrze, łapię więc ostatnie wolne chwile, ostatnie głębokie oddechy zimnym mokotowskim powietrzem i szykuję się. Plecak przygotowany, jest suszone mięso, wódka, wieszaki, żelazko, są książki. Nie zginę :)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Aha, byłbym zapomniał. Dziękuję za iście sarmackie przyjęcie wszystkim kolegom; no i pozdrowienia dla tych, którzy są teraz w mroźnej, dalekiej Norwegii. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3974381049240988119-6026787537958121168?l=erythrozyten.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://erythrozyten.blogspot.com/feeds/6026787537958121168/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3974381049240988119&amp;postID=6026787537958121168' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/6026787537958121168'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/6026787537958121168'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://erythrozyten.blogspot.com/2009/01/przeom-i-napr-na-zachd.html' title='Przełom i napór na zachód'/><author><name>Herr Piotr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07413433927731968440</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3974381049240988119.post-1830351828886564838</id><published>2008-11-22T21:28:00.000+01:00</published><updated>2008-11-24T17:31:19.825+01:00</updated><title type='text'>Rechtzeitig</title><content type='html'>Jedna z pierwszych rzeczy jaka zaobserwowalem po przyjezdzie bylo to, ze caly ten prusacki "Drill" i "Ordnung" istnieje co najwyzej w podrecznikach do historii opisujacych czasy Bismarca (ktory zreszta nota bene jest wciaz uznawany za niemieckiego meza stanu, cos jak u nas Pilsudski). Generalnie rozluzniona atmosfera, studenci zamiast sie uczyc opieprzaja sie, do wszystkiego podejscie z dystansem. Po prawie miesiacu czas na korekte.&lt;br /&gt;Otoz caly dowcip polega na tym, ze mlodzi Niemcy chyba zaraz gdy skoncza studia przechodza przedziwna, gruntowna transformacje - z wyluzowanych studentow (z ktorych jednakze 30% lub wiecej pisze prace doktorskie podczas studiow) kombinujacych tylko jak tu sie nie narobic zmieniaja sie w bezdusznych sluzbistow. Jak juz przetrawi ich niemiecka machina to wiedza, ze istnieje silny rozdzial zycia prywatnego i zawodowego, ze z chwila gdy zakladasz uniform duza czesc ludzkich uczuc wkladasz do pudeleczka i odstawiasz na czas pracy, zeby nie przeszkadzaly.&lt;br /&gt;Oczywiscie musialem sie przekonac o tym na wlasnej skorze. Okazalo sie mianowicie, ze tutaj spoznic sie o dzien z przedluzeniem ksiazek z biblioteki to co innego niz w Polsce, tutaj to naprawde moze zabolec. Podpowiem tylko, ze Niemcy nie lubia wywierac presji na studenta. Slowem, jezeli spoznisz sie z przedluzeniem ksiazek, to mozesz je sobie jeszcze tydzien czy dwa potrzymac, nie musisz sie spieszyc, bo oni naliczaja kare z gory na taki wlasnie okres.&lt;br /&gt;Ale teraz najwazniejsza lekcja jaka wynioslem z tej przygody. Jezeli termin jest do 15 listopada, to nie kuxxx do 16 czy do 17 tylko do 15 właśnie. Proste i logiczne . Jezeli autobus ma byc o 7:21 to kierowca reczy glowa, ze o rowno o tej godzinie autobus bedzie. (To jest czasem troche smieszne, ale nierzadko mozna zaobserwowac, ze autobus czeka chwile na przystanku, zeby byc na nastepnym rowno).&lt;br /&gt;Musialem przejechac kilkaset kilometrow zeby wreszcie pojac, ze nalezy rowno dotrzymywac terminow. Jakkolwiek glupio by to nie brzmialo, tu naprawde mozna to odczuc - i mysle ze przydaloby sie nam Slowianom troche bezdusznej niemieckiej skrupulatnosci.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3974381049240988119-1830351828886564838?l=erythrozyten.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://erythrozyten.blogspot.com/feeds/1830351828886564838/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3974381049240988119&amp;postID=1830351828886564838' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/1830351828886564838'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/1830351828886564838'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://erythrozyten.blogspot.com/2008/11/rechtzeitig.html' title='Rechtzeitig'/><author><name>Herr Piotr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07413433927731968440</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3974381049240988119.post-8181728547197442683</id><published>2008-11-01T23:18:00.000+01:00</published><updated>2008-11-02T09:20:34.832+01:00</updated><title type='text'>Trier (Augusta Treverorum)</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/SQza9kpDHjI/AAAAAAAAAA0/bEmwa3XMsSQ/s1600-h/Kodak+152.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5263822815831989810" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 300px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/SQza9kpDHjI/AAAAAAAAAA0/bEmwa3XMsSQ/s400/Kodak+152.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;Szybkie pytanie - ile mialem flaszek w pudelku na kolanach na powyzszym zdjeciu?&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Slowem - wycieczka do pierwszego miasta na terenie Niemiec, ktore zostalo zalozone przez Rzymian. Postanowilem oszczedzic Wam paplaniny o tym czego to ja tam nie zobaczylem na rzecz bardzo zwiezlego przedstawienia moich odczuc co do wyprawy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/SQzc7JCrOGI/AAAAAAAAABE/RcWSRNco32I/s1600-h/DSCN2674.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5263824973086799970" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 300px" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/SQzc7JCrOGI/AAAAAAAAABE/RcWSRNco32I/s400/DSCN2674.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W Trewirze, miescie, w ktorym dawniej urzedowal jeden z tetrarchow rzadzacych Imperium Romanum (czasy przed Konstantynem Wielkim czyli ok. IV wiek n.e.), na kazdym kroku da sie odczuc dawna, niewidzialna rzymska reke, ktora w przedziwny sposob wprowadza lad i porzadek. Spacer po rynku czy w okolicach Porta Martialis (czy tez Porta Negra) to czysta przyjemnosc i duza uciecha dla oka.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Jezeli jest sie wlascicielem winiarni i organizuje sie Weinprobe, tzn. degustacje win, trzeba dolozyc wszelkich staran zeby sie podczas owego wydarzenia zanadto nie spic, bo to naprawde widac.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Uznany w calych Niemczach przysmak czyli tzn. Currywurst to nic innego jak kielbasa z curry a &lt;/div&gt;&lt;div&gt;do tego frytki i zimne piwo, co pomimo swojej prostoty (zeby nie powiedziec banalnosci) zupelnie wystarcza zeby przez pol godziny poczuc sie naprawde szczesliwym czlowiekiem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;No, a widoczki to tez byly nie od rzeczy, całkiem picturesque ;)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/SQzcQ3r1pGI/AAAAAAAAAA8/OspEWxto8vU/s1600-h/DSCN2749.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5263824246873105506" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 300px" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/SQzcQ3r1pGI/AAAAAAAAAA8/OspEWxto8vU/s400/DSCN2749.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Pozdrawiam!&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3974381049240988119-8181728547197442683?l=erythrozyten.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://erythrozyten.blogspot.com/feeds/8181728547197442683/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3974381049240988119&amp;postID=8181728547197442683' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/8181728547197442683'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/8181728547197442683'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://erythrozyten.blogspot.com/2008/11/trier-augusta-treverorum.html' title='Trier (Augusta Treverorum)'/><author><name>Herr Piotr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07413433927731968440</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/SQza9kpDHjI/AAAAAAAAAA0/bEmwa3XMsSQ/s72-c/Kodak+152.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3974381049240988119.post-4669771331143617903</id><published>2008-10-24T22:25:00.000+02:00</published><updated>2008-10-24T23:41:38.668+02:00</updated><title type='text'>Rheumatischer Sturm</title><content type='html'>Nie wiem jak u Was, ale w Giessen niepodzielnie i bezkompromisowo rządzi Pani Jesień. Co więcej, mimo pozornej delikatności utrzymuje swój jesienny reżim żelazną ręką. Jakkolwiek groźnie to brzmi, przyznam, że byla to dla mnie przyjemna niespodzianka. Wiecie, niby koniec października a liście na drzewach trzymają się jakby im kto w nocy ogonki specjalnie klejem smarował albo przypinał, żeby nie pospadaly. Także fauna nie wymięka i zdradzę Wam nawet, że o 6 rano można na Eichendorffring spotkać nie tylko wiewiórki ale nawet i zająca (!).&lt;br /&gt;Ale jesień to nie tylko fascynacja przyrodą i melancholia, jesień to także wymarzony czas na zapadanie na choroby reumatyczne. Gdy odczytałem na liście gdzie przez najbliższe 5 tygodni będę realizowal część praktyczną chorob wewnętrznych, osłupiałem. Jak to, że niby mam brnąć w tę najczarniejszą, chińską magię? Przecież w Warszawie to nawet oddzielny blok nie jest...&lt;br /&gt;Pierwsze pół godziny, lekarz pokazuje nam jak się bada pacjentów cierpiących na przeróżne bóle stawów; na twarzach (także Niemców) stopniowo wraz z kolejnymi rytualnymi wręcz odgięciami kończyn ukazuje sie grymas niedowierzania i przerazenia. Ale nie, pani Dozent nie zwalnia a wręcz przyśpiesza, jak w transie jakimś cholera, oklepywanie kręgosłupa, odstęp między żuchwą a wcięciem mostka, ile pacjent da radę się pochylić do przodu i jaki odstęp od rąk do ziemi... Uświadomiłem sobie, że wylądowałem w reumatycznym piekle.&lt;br /&gt;Pobiezne przemknięcie po liście pacjentów. Syndrom Sharpeya (nawet o tym nie słyszałem), Psoriasis arthritis (e?), troche RZS, sklerodermia (raz widziałem na Bachama) i jeszcze kilka takich egzotycznych smakołyków. Ani jednego zawału, zatoru, POCHP, słowem nic normalnego.&lt;br /&gt;To jak w takim ukladzie wyglądało badanie i wywiad z moim pierwszym pacjentem zostawiam na jakieś dłuższe posiedzenie i to raczej w mocnym składzie, bo kielich będzie tu nieodzowny :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3974381049240988119-4669771331143617903?l=erythrozyten.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://erythrozyten.blogspot.com/feeds/4669771331143617903/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3974381049240988119&amp;postID=4669771331143617903' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/4669771331143617903'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/4669771331143617903'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://erythrozyten.blogspot.com/2008/10/rheumatischer-sturm.html' title='Rheumatischer Sturm'/><author><name>Herr Piotr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07413433927731968440</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3974381049240988119.post-5516033218861016948</id><published>2008-10-20T17:31:00.001+02:00</published><updated>2008-10-20T21:01:31.661+02:00</updated><title type='text'>Bananen-Weise</title><content type='html'>O 6:40, w samym środku fazy REM snu, zadzwonił mój budzik bardzo brutalnie wprowadzając mnie w stan czuwania. Słowem, z krainy sennych marzeń trafiłem wprost do swojego pokoju, gdzie o 6:40, wierzcie mi, jest zimno i bardzo ciemno. Trochę ponarzekałem, poprzewracałem się z boku na bok, ale nie minął kwadrans jak się ogarnąłem i pośród najplugawszych bluzgów zacząłem nowy dzień.&lt;br /&gt;Przed przyjazdem myślałem, że wybieram się na mały urlop, że wprawdzie będzie nauka, ale troche na niby, tak z przymruzeniem oka. No i się zdziwiłem.&lt;br /&gt;W tygodniu razem wszystkich zajęć wliczając przerwy między nimi (zazwyczaj krótkie, ale są też godzinne) mam ok 37 godzin (w tym kurs niemieckiego dla erazmusów). Do tego do Uni-Klinikum daleko...&lt;br /&gt;Nie żebym z tego powodu zaniechał poznawania nowych ludzi czy odkrywania Niemiec. To się da jakoś pogodzić, ale w każdym razie dawno juz się tak nie "eksploatowałem".&lt;br /&gt;No, ale z drugiej strony nie całkiem po próżnicy - chociaż to trudne, biorę czynny udział w seminariach i staram sie mozliwie czesto zgłaszać, co auf deutsch takie łatwe nie jest. (Pół biedy kiedy odpowiedzią na pytanie prowadzącego jest jedno słowo np. "Pleuraerguss" - płyn w opłucnej, np. w piątek prowadząca pociągnęła mnie za język i próbowałem opowiedzieć mechanizm zmian w sercu przy zatorze płucnym). Bo trzeba przyznać, ze seminaria tutaj wygladają inaczej niż w Polsce, a mianowicie w Niemczech nie sa to nudne wykladziki ex cathedra, a prawdziwe dyskusje gdzie kazdy (powiedzmy kazdy chetny) mocno wysilia szare komorki, zeby dojść do rozwiązania problemu. Inna sprawa, że materiał zdaje mi sie być węższy niz w Warszawie.&lt;br /&gt;Podsumowując (o tak, Niemcy kochają podsumowywać, czasem nadają taką stukturę nawet rozmowom), poranne wstawanie, kawa, niemiecki Herold, a w weekend wycieczki. Niedługo napisze co zobaczylem we Frankfurcie - zdziwicie sie.&lt;br /&gt;PS Fast hätte ich vergessen! Niemcy piją też piwo z bananów!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3974381049240988119-5516033218861016948?l=erythrozyten.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://erythrozyten.blogspot.com/feeds/5516033218861016948/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3974381049240988119&amp;postID=5516033218861016948' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/5516033218861016948'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/5516033218861016948'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://erythrozyten.blogspot.com/2008/10/bananen-weise.html' title='Bananen-Weise'/><author><name>Herr Piotr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07413433927731968440</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3974381049240988119.post-1580879089013491991</id><published>2008-10-14T21:05:00.000+02:00</published><updated>2008-10-14T21:27:18.146+02:00</updated><title type='text'>Marburg</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/SPTwmyFBVQI/AAAAAAAAAAk/PMHgqXkRCtE/s1600-h/Elisabetskirche.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5257091214116738306" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/SPTwmyFBVQI/AAAAAAAAAAk/PMHgqXkRCtE/s400/Elisabetskirche.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;Dotychczas miasto Marburg kojarzyło mi się wyłącznie z gorączką krwotoczną wywoływaną przez arenawirusa (a może to filowirus był? pamięć niestety płata mi figle) o tej samej nazwie. Dopiero dzisiaj przekonałem się w jak wielkiej niewiedzy żyłem. Dla ułatwienia: wyobraźcie sobie ogromny 700 letni kościół gotycki (w zasadzie pierwsza świątynia wzniesiona w tym stylu na ziemi niemieckiej) cały we mgle i mnie przed nim, z trudem zadzierającego głowę do góry, gdy próbowałem ów przybytek ogarnąć. Przy takich monumentach jak wspomniany tu Elisabethskirche człowiek po prostu przypomina sobie gdzie jest jego miejsce w szeregu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/SPTv2dIRIII/AAAAAAAAAAU/j752_sOpPeU/s1600-h/Elisabetskirche+z+oddali.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5257090383859490946" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; CURSOR: hand" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/SPTv2dIRIII/AAAAAAAAAAU/j752_sOpPeU/s320/Elisabetskirche+z+oddali.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;No tak, nie będę Was zanudzał tymi wszystkimi Sehenswürdigkeiten, choć warto jeszcze wspomnieć ogród botaniczny czy wąskie ulice zabudowane kamieniczkami z tzw. Preussischer Mauer (mur pruski – białe domki z jakby drewnianymi belkami na fasadzie). W każdym razie – małe, klimatyczne, uniwersyteckie miasteczko – polecam.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/SPTwQ0eShvI/AAAAAAAAAAc/yUCFit2k9g4/s1600-h/mein+Frauenharem.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5257090836802471666" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/SPTwQ0eShvI/AAAAAAAAAAc/yUCFit2k9g4/s320/mein+Frauenharem.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ach, byłbym zapomniał! Oczywiście nie pojechałem na tę wycieczkę sam ;) Po lewej możecie zobaczyć mein Frauenharem :D (Niemcy mają nawet określenie: wie ein Huhn in einem Korb.) Doborowa i bardzo sympatyczna załoga. Tschuss!&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3974381049240988119-1580879089013491991?l=erythrozyten.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://erythrozyten.blogspot.com/feeds/1580879089013491991/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3974381049240988119&amp;postID=1580879089013491991' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/1580879089013491991'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/1580879089013491991'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://erythrozyten.blogspot.com/2008/10/marburg.html' title='Marburg'/><author><name>Herr Piotr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07413433927731968440</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_6KIOPF7_6tI/SPTwmyFBVQI/AAAAAAAAAAk/PMHgqXkRCtE/s72-c/Elisabetskirche.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3974381049240988119.post-5364443991007923677</id><published>2008-10-13T17:17:00.000+02:00</published><updated>2008-10-13T17:34:54.395+02:00</updated><title type='text'>Anschluss!</title><content type='html'>Załatwiwszy wreszcie wszystkie formalności wreszcie odzyskałem kontakt ze światem. Ostatni tydzień to jeden wielki splot nowych znajomości, imion, których nie mogę spamiętać, mojego permanentnego zdziwienia róznymi rzeczami i walki z momentami służbistyczną, a na pewno zawiłą niemiecką biurokracją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo wierzcie mi, nie jest łatwo założyć sobie konto w banku gdy pani za biurkiem mówi bardzo szybko i spisując moje dane z dowodu (Personalausweis) wklepuje pod rubryczką „Miejsce zamieszkania” (Wohnort) hasło „Niebieskie”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnych problemów może też nastręczyć próba wyrzucenia śmieci. Jakież było moje zdziwienie gdy idąc do kuchni z plastikową butelką ujrzałem trzy kosze na śmieci, przy czym już z pobieżnej lektury instrukcji obsługi wynikało, że plastikowa butelka nie pasuje do żadnego z nich. Suspens, nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Językowo nie jest źle. Byłem dzisiaj na pierwszym wykładzie z interny, dotyczył on duszności i w zasadzie nie miałem kłopotów ze zrozumieniem. Zajęcia są prowadzone bardzo nowocześnie i co trzeba przyznać, tu się naprawdę szanuje czas studenta. Niestety, zakres materiału (przynajmniej na pierwszy rzut oka) jest odczuwalnie węższy niż na mojej Alma Mater. Herr Prof Werner Seeger mnie w zasadzie nie zaskoczył, no może z wyjątkiem metod mierzenia ciśnienia w jamie opłucnej (np. przez przełyk!) jako metody badania pracy oddechowej(!), paroma liczbami (np. od jakiego stężenia odtlenowanej hemoglobiny pacjent wygląda na sinego?) i ciekawostkami jak np. fakt, ze gazometria włośniczkowa z płatka ucha może być równie dobra co tętnicza (!).&lt;br /&gt;Ale abstrahując nawet od Fachsprache radzę sobie dobrze. Np. dzisiaj zaobserwowałem, że zaczyna mi wychodzić to takie charakterystyczne, miękkie (może nawet troche pedalskie?), niemieckie "R".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne wpisy będą się ukazywac sukcesywnie, byc moze juz jutro wrzucę relację z Marburga i pare zdjęć.&lt;br /&gt;Herzliche Grüße!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3974381049240988119-5364443991007923677?l=erythrozyten.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://erythrozyten.blogspot.com/feeds/5364443991007923677/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3974381049240988119&amp;postID=5364443991007923677' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/5364443991007923677'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/5364443991007923677'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://erythrozyten.blogspot.com/2008/10/anschluss.html' title='Anschluss!'/><author><name>Herr Piotr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07413433927731968440</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3974381049240988119.post-5986642950700446273</id><published>2008-10-05T11:52:00.000+02:00</published><updated>2008-10-05T12:07:27.092+02:00</updated><title type='text'>Przygodo hej!</title><content type='html'>&lt;p&gt;  No i stało się. Jeszcze ostatni rzut oka na polską gazetę, ostatni porządny schabowy i wychodzę na autobus, który przewiezie mnie za Odrę. Owszem, jest lekki stres ale i jakże by go mogło nie być przed taką przygodą i wyzwaniem zarazem! &lt;/p&gt;&lt;p&gt; Tyle tytułem wstępu - wybaczcie, że tak krótko, ale głupio by bylo gdybym nie zdążył. Obszerniejsza relacja już wkrótce jak tylko będzie mi dany Internetanschluß (dostęp do internetu - dziwne, mi się słówko Anszlus dotychczas kojarzyło tylko z Austrią w 1938 a tu taka niespodzianka hehe). &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Pozdrawiam!&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3974381049240988119-5986642950700446273?l=erythrozyten.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://erythrozyten.blogspot.com/feeds/5986642950700446273/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3974381049240988119&amp;postID=5986642950700446273' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/5986642950700446273'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3974381049240988119/posts/default/5986642950700446273'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://erythrozyten.blogspot.com/2008/10/przygodo-hej.html' title='Przygodo hej!'/><author><name>Herr Piotr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07413433927731968440</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry></feed>
